Magazyn Wydanie: Luty 2005

Ślepa ulica z happy endem

Wanda Żółcińska
(Strona 2 z 2)
Pilne i ważne

"Podczas kryzysu w firmie czasem rodzi się konflikt między tym, co pilne, a tym, co ważne. Często wygrywa to, co pilne, czyli na przykład zostają obcięte na ślepo koszty marketingu. Moim zdaniem czasem trzeba się poświęcić, zrezygnować z zysków i czekać, aż przyniesie to długotrwałe korzyści" - uważa Zbigniew Sobkiewicz, konsultant i trener firmy doradczej Manufacturing Project Management.

Dość typowym posunięciem w razie kryzysu jest redukcja zatrudnienia. "Zwalnianie pracowników powoduje zazwyczaj krótkotrwałą satysfakcję zarządu, nie odbija się jednak na wynikach firmy. Często dzieje się wręcz przeciwnie - pozostali pracownicy zaczynają pracować gorzej. Przeważnie w przedsiębiorstwach produkcyjnych dominującą kategorię stanowią koszty materiałowe sięgające 50-70%, a koszty pracy schodzą poniźej 20-30%, często więc koszty zwolnień są wyższe od możliwych oszczędności. Z moich obserwacji wynika, że jeśli firma ma przyzwoite stosunki z pracownikami, to w razie kryzysu godzą się oni np. na zmniejszenie zarobków" - twierdzi Zbigniew Sobkiewicz. Jednak w większości przypadków w pewnym momencie trzeba zdecydować się na drastyczne cięcie kosztów i redukcję zatrudnienia, tak aby pozbyć się najsłabszego ogniwa. Warto zrobić tak, żeby nie narazić się na powstanie kolejnego problemu - konfliktu wewnętrznego. Można przyjąć założenie, że jeśli uda się opanować sytuację, zredukowane etaty zostaną przywrócone.

Czasem doskonałym sposobem na wyjście z kryzysu jest inwestycja w nowy obszar, nowy produkt, dywersyfikacja działalności. Jedną z praktyk popularną na Zachodzie jest odsprzedawanie najmniej rentownej części przedsiębiorstwa lub części majątku, oczywiście nie zasobów strategicznych, i pozyskiwanie w ten sposób środków na wzmocnienie pozostałej części. Jeśli kryzys panuje w całej branży, nie znaczy to wcale, że wszystkie firmy w tej branży będą miały spadek sprzedaży, niektóre mogą na tym dobrze wyjść.

Skąd wziąć pieniądze

Finansowanie firmy, która już znalazła się w tarapatach, to wyjątkowo trudne zadanie, zwłaszcza na rynku polskim. Oddziały zagranicznych koncernów zazwyczaj mogą liczyć na pomoc centrali, natomiast polskie firmy muszą sobie radzić same. Banki nie są zainteresowane udzielaniem pomocy podmiotom, które znalazły się w tarapatach, wolą inwestować w obligacje lub w wielkie koncerny. "Dlatego dla firmy jest lepiej, jeśli w okresie dobrej koniunktury nie tworzy scenariuszy w wersji optymistycznej, a wiele polskich firm planuje zdecydowanie zbyt optymistycznie. Przy niewielkich wahaniach na rynku takie firmy mogą stracić płynność finansową. Powinno się tworzyć plany w taki sposób, żeby poza wyjątkowymi sytuacjami mieć rezerwy" - podkreśla Zbigniew Sobkiewicz. Firma, która znalazła się w tarapatach, może również skorzystać z pomocy publicznej - przedsiębiorcy mogą ubiegać się o pomoc doraźną lub na restrukturyzację (patrz ramka).

Najlepszym wyjściem z kryzysu jest zapobieżenie kryzysowi. Oznacza to, że trzeba rozpoznać pierwsze symptomy lub przewidzieć, jakie działania firmy mogą wywołać kryzys. "Jeśli już cała prasa o tym pisze, to jest późno, są to lata mrówczej pracy i nadrabiania krok po kroku. A jeśli już do kogoś przylgnie wizerunek przeszkadzający w biznesie, to nie pozostaje nic innego, jak zmienić nazwę, zrobić rebranding i zacząć wszystko od początku" - zauważa Anna Garwolińska.

Wzorowy sztab kryzysowy
W Kredyt Banku projekt opracowania metod zapewniających bezpieczeństwo banku w sytuacji kryzysowej prowadzony był przez dwa lata, a na jego czele stał Andrzej Pakulski, dyrektor biura bezpieczeństwa systemów IT i szef sztabu kryzysowego. Rezultatem projektu było opracowanie planów awaryjnych i planu zachowania ciągłości działania banku w razie sytuacji kryzysowej. W grudniu 2004 r. Zarząd Banku powołał specjalną strukturę kryzysową.

Przeanalizowano najczarniejsze scenariusze, potencjalne zagrożenia, stworzono wiele rekomendacji dla zabezpieczenia infrastruktury. W razie kryzysu aktywuje się sztab kryzysowy, w którym zaangażowanych jest łącznie sto kilkadziesiąt osób, część z nich ma jeszcze dodatkowo swoich dublerów. Sztab kryzysowy ma odpowiednie narzędzia - możliwość samodzielnego działania w sytuacji kryzysowej na podstawie upoważnienia Zarządu Banku, a także pełnomocnictwa finansowe. Sztab kryzysowy ma między innymi swoje biuro, zespół informacyjny, zespół prawny, zespół ds. zasobów ludzkich, zespół systemów teleinformatycznych, a także zespół bezpieczeństwa i logistyki. W planach jest zapewnienie wsparcia dla niektórych zespołów przez zewnętrzne firmy.

Na wypadek kryzysu przygotowane są plany, zabezpieczenia, zmobilizowani przeszkoleni ludzie, infrastruktura, lokalizacje awaryjne. "Procedury określają i porządkują pewne działania, nie są jednak same w sobie receptą" - mówi Andrzej Pakulski.

Przy opracowywaniu planów awaryjnych i zachowania ciągłości działania konieczne jest prześwietlenie skomplikowanej, złożonej instytucji, trzeba określić istotność procesów, wybrać te, które są najważniejsze, ponieważ nie da się zabezpieczyć wszystkich. W Kredyt Banku wybrano 30 takich procesów (jest to standard kryzysowy), choć na początku zakwalifikowano ich aż 130.

"Procedury pisze się pod koniec projektu, żeby do nich dojść, żeby wiedzieć, co tak naprawdę należy objąć ochroną, trzeba przejść liczne etapy. W oddziałach wyznaczyć odpowiedzialnych ludzi, na szkoleniach ustalić jednolitą terminologię, opracować strategię przetrwania, komunikację kryzysową. Aby plany kryzysowe miały wartość, trzeba je ciągle aktualizować - po 3 miesiącach tracą ważność, dlatego w ramach mojego biura utworzono specjalny wydział odpowiedzialny za koordynację i utrzymanie planów w aktualności" - wyjaśnia Andrzej Pakulski.

Dla Kredyt Banku okazją do przećwiczenia planów awaryjnych i zachowania ciągłości działania był Europejski Szczyt Gospodarczy, który odbył się w kwietniu 2004 r. w Warszawie, i towarzyszące mu demonstracje antyglobalistów. "Można było wcześniej przygotować się precyzyjnie do tego zdarzenia, zorganizować pracę w lokalizacjach zastępczych, a później sprawdzić, jak nasze plany kryzysowe sprawdzają się w praktyce" - opowiada Andrzej Pakulski.

Według ekspertów, tylko kilka instytucji finansowych w Polsce posiada tego typu przygotowanie i plany na wypadek kryzysu.

powiększ tekst:

Delicious! Gwar! Wykop! Wersja do wydruku Wyślij do znajomego Skomentuj AudioBot - odsłuchaj materiał

Komentarze

Redakcja CEO nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

Najnowsze | Na ten temat | Najpopularniejsze

Nowe wydanie

Listopad 2009
Zaprenumeruj wydanie: Listopad 2009

Temat numeru

Skutkiem lekceważenia wagi prac badawczo-rozwojowych będzie degradacja naszego kraju na gospodarczej mapie świata. Jeżeli mentalność rządzących się...
więcej
Polska znajduje się wśród najmniej innowacyjnych krajów, choć ostatnio wskaźnik innowacyjności wzrósł do 3%. Specjaliści uważają, że to efekt...
więcej
IDG Poland S.A. © Copyright 2010
International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88