Magazyn
Strumienie pieniędzy cz.III
Andrzej Góralczyk W nieustannym wyścigu o efektywność gospodarowania nabierają znaczenia zjawiska niegdyś podskórne, marginalne albo po prostu niedostrzegane.Na światowej scenie gospodarczej najbardziej widoczne są miejsca jaśniej oświetlone, a najbardziej przykuwają uwagę te, w których pojawiają się i znikają duże pieniądze. Na przykład rynek przejęć i akwizycji dużych i wielkich przedsiębiorstw. Autorzy tych przedsięwzięć dzielą się wyraźnie na dwie grupy. Większość argumentuje sensowność zamiaru konsolidacji "efektem skali", a więc umocnieniem pozycji w regionie i w sektorze, wzrostem potęgi finansowej i oszczędnościami wynikającymi z eliminacji pokrywania się funkcji i rynków. Pojawia się tu również argument "synergii", ale brzmi on bardziej jak zaklęcie, gdyż próżno szukać jego odniesienia do praktyki. Druga grupa traktuje konsolidację jako jeden z możliwych sposobów na rozwój. Konsolidacja ma umożliwić, a nawet wymusić przekształcenie modelu biznesu w taki sposób, aby dawał on przychody większe niż suma łączonych części.
Biznes statyczny i dynamiczny
W ubiegłym pięcioleciu od 58 do 62% (zależnie od sektora) konsolidacji dużych i wielkich przedsiębiorstw skończyło się niepowodzeniem. Wśród przegranych olbrzymią większość stanowią przedsięwzięcia nastawione na efekt skali, a wśród wygranych - nastawione na rozwój. Wypowiedzi jednych i drugich autorów, a także sprawozdania finansowe wykazują znamienną różnicę sposobów pojmowania biznesu. Pierwsi myślą o biznesie bardziej w kategoriach statycznych, takich jak udział w rynku, pozycja i przewaga, rozmiar i rozlokowanie zasobów, struktura bilansu. Natomiast większość wygranych postrzega przede wszystkim dynamiczne aspekty gospodarowania, a biznes pojmuje jako poszukiwanie nowych źródeł przychodów, dbałość o szybki i płynny przepływ gotówki oraz doskonalenie procesów. W płaszczyźnie finansowej dobra konsolidacja to nie jest sumowanie zasobów, lecz sklejanie i porządkowanie ich strumieni!
W minionej epoce, w której doskonali producenci nadawali tempo wyścigowi efektywności i ciągnęli za sobą resztę gospodarki, o sukcesie decydowała sprawność regulowania przepływu czynników materialnych. Najlepsi osiągnęli mistrzostwo w nadawaniu olbrzymiej szybkości procesom produkcji, stabilizowaniu ich i wyszczuplaniu, eliminowaniu wąskich gardeł i spiętrzeń, zwiększaniu elastyczności poprzez redukowanie kosztów przestawiania, organizowaniu równoległych marszrut przetwarzania. Ostatni etap doskonalenia dokonał się w ubiegłym dziesięcioleciu, gdy sterowanie procesem i jego ciągłe ulepszanie zostało zdecentralizowane, i powierzone bezpośrednim wykonawcom lub zespołom pracowników wykonawczych. Dzisiaj rozkwita epoka doskonalenia przepływów materiałów i towarów pomiędzy przedsiębiorstwami, a logistyka zaopatrzenia i dystrybucji napotyka na podobne zagadnienia. Podobieństwo to niełatwo dostrzec, gdyż przepływ zachodzi w strukturach zupełnie innych niż produkcja, ale gdy się je dostrzeże, można skorzystać z gotowych rozwiązań. Warto odnotować tutaj, że rozwój logistyki w znacznej części jest napędzany rosnącym popytem na usługi, a sprzyja mu rozwój technologii komunikacji i usług komunikacyjnych. Jednocześnie jesteśmy świadkami narodzin epoki doskonalenia strumieni środków niematerialnych - kapitału finansowego i intelektualnego. Szanse na przewodnictwo w tej nowej epoce zyskają ci, którzy najwcześniej zrozumieją naturę ich przepływu, mało dotychczas zbadaną.
Po pierwsze przepływy finansowe
Wzrost znaczenia przepływów pieniężnych widoczny jest zwłaszcza w dwóch obszarach. Jeden z nich to poszerzona ocena stabilności finansowej przedsiębiorstwa, wykorzystywana jako jedna z metod szacowania jego wartości. Rachunek (dyskontowy) spodziewanych przepływów pozwala np. na ocenę łącznej "płynności" względem wierzycieli i właścicieli. Podejście to różni się zasadniczo od tradycyjnego, opartego głównie na wskaźnikach strukturalnych ujmujących proporcje pomiędzy wybranymi pozycjami bilansu. Trzeba dodać, że racjonalną podstawą "marzeń o potędze" autorów konsolidacji jest przekonanie, iż płynność finansowa zależy także silnie od szerokości strumienia pieniędzy przepływającego przez "krytyczne" konta należności i zobowiązań, a także od wydajności źródeł napływu i wypływu gotówki z przedsiębiorstwa.
Drugi obszar widocznego wzrostu znaczenia przepływów pieniężnych to zapobieganie kryzysowi finansów. Analiza przyczyn kryzysów nękających gospodarkę światową na początku XX wieku wykazała, że w sektorze finansowym nie brakowało wówczas pieniędzy na pokrycie gwałtownie rosnącego zapotrzebowania. Przyczyną nienależytej wypłacalności banków była koncentracja rezerw w "wąskiej piramidzie" instytucji, utrudniająca dostęp do nich i uniemożliwiająca szybką dystrybucję. Można powiedzieć - spiętrzenie środków ulokowane za barierą wąskiego gardła. Ale na skutek niedoboru środków tam, gdzie akurat były potrzebne, malało zaufanie do systemu bankowego i kryzys szybko narastał.
Dzisiaj elastyczność systemów bankowych jest nieporównanie większa. Spektakularny przykład miał miejsce następnego dnia po tragedii 11 września, kiedy to z amerykańskich rezerw federalnych wydano bankom 54 mld USD w tzw. oknie dyskontowym, podczas gdy typowa wielkość wypłat dziennych wynosi ok. 100 mln USD. Ta niebywała kwota została wydana pod zastaw papierów dłużnych przedsiębiorstw, w tym promes. Mechanizm jest podobny do standardowej operacji skupu obligacji na otwartym rynku, ale jego sens polega na tym, że źródłem nadzwyczajnych pieniędzy napływających na rynek są pieniądze ściągnięte z niego nie tylko wcześniej, ale i później. Można powiedzieć, że część z nich pochodziła z "przyszłych dostaw".
Na rynku dóbr materialnych opisana operacja byłaby niemożliwa. Na rynku finansowym natomiast sama obietnica (promesa) zapłaty posłużyła za pieniądz. Być może jest to ważna różnica pomiędzy środkami materialnymi a niematerialnymi, sprawiająca, że strumień pieniądza może być w praktyce znacznie bardziej elastyczny niż strumień przedmiotów. Być może na naszym rynku sukces odniesie ktoś, kto skonstruuje i wykorzysta skuteczny mechanizm rozładowania zatorów płatniczych nękających gospodarkę...
Tradycyjny obraz ekonomiki przedsiębiorstwa, sektorów gospodarczych czy państwa okazuje się dzisiaj zbyt prosty i zwodniczy. Nie jest tak w procesie gospodarczym, że gdy w jednym miejscu zaoszczędzimy, to w drugim przybędzie tyle samo, ponieważ strumień pieniędzy przepływa w przedsiębiorstwie wieloma drogami, a tylko w niektórych miejscach puszcza w ruch maszynkę przetwarzającą zasoby w efekty. W praktyce więc cięcie kosztów marketingu albo wynagrodzeń nie powoduje automatycznie wzrostu zysku, a bywa nierzadko na odwrót.
Niejednoznaczna sprawa podatków
Podobnie z podatkami. Zwolennicy naiwnego liberalizmu nieustannie domagają się ich redukcji, argumentując, że spowoduje to poprawę kondycji przedsiębiorstw, a w sumie całej gospodarki. Praktyka wyraźnie przeczy takiemu przekonaniu - po prostu bywa różnie, a przykładom potwierdzającym to przekonanie można przeciwstawić równie wiele, a może nawet więcej przykładów przeciwnych.
Komentarze
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...
Najnowsze | Na ten temat | Najpopularniejsze
- Polski wywiad skarbowy, czyli "Życie na podsłuchu" (CEO Online)W ostatnich latach modnym słowem w Polsce stał się "podsłuch". Podobno podsłuchiwała nas policja, podsłuchiwało CBA, CBŚ, podobno żyliśmy w państwie policyjnym. Podobno. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że już niedługo nikt nie podsłucha nas tak skutecznie jak... wywiad skarbowy.
- Pouczające błędy BP (CEO Online)
- Polityka klimatyczna a polityka fiskalna (CEO Online)
- Innowacje w służbie biznesu (CEO Online)
- Wewnętrzna potrzeba audytu (Listopad 2009)
reklama
Nowe wydanie















© Copyright 2012